Wczesnym popołudniem wybrałem się wraz z Micorem na skarpę nad Jeziorem Wierzbiczany w celu obadania tamtejszych zjazdów i podjazdów. Warunki w terenie były wyśmienite, więc jazda była przednia i dawała masę satysfakcji. Nawet był "plusk" przez strumyk w jarze przy jeziorze ;)

Dalej pojechaliśmy nad Jezioro Jankowskie Micorowym wariantem trasy, którym jechałem pierwszy raz i nawet w pewnym momencie nie potrafiłem określić gdzie jestem (tyle tysięcy kilometrów przejechane rowerem, a człowiek nie zna niektórych dróg 15km od domu) :D. Nad jeziorem najpierw krótka przerwa na plaży.

Potem sprawdziliśmy singielki na skarpie, które również były w świetnym stanie i nawet udało się przejechać ponoć najbardziej "hardkorowym" zjazdem i podjazdem z gnieźnieńskiego maratonu. Nie wiem dlaczego niektórzy musieli tam schodzić z roweru :P Na koniec terenem przez Jankówko do domu.
W domu zrobiłem sobie przerwę na jedzenie i dalej na rower, tym razem najpierw kierunek Witkowo, gdzie miałem się spotkać z Uzielem, w celu dalszej jazdy do Skorzęcina. O 18.25 byłem już w Witkowie (cała trasa pod wiatr), poczekałem kilka minut na Uziela i razem ruszyliśmy do Ośrodka Wypoczynkowego w Skorzęcinie. Zajechaliśmy na molo, zrobiliśmy przerwę na posilenie się i czas na powrót - tym razem z wiatrem. W Witkowie rozdzielam się z Uzielem i do domu wracam tą samą drogą, którą jechałem w pierwszą stronę czyli przez Małachowo, Arcugowo, Niechanowo i Goczałkowo. Kilka minut przed 21 jestem w domu, tak więc powrót był ekspresowy :)
DST 104.56km
Czas 04:58
VAVG 21.05km/h