Rano, korzystając ze słońca, wybrałem się właśnie na taką przejażdżkę. W pierwszą stronę jechało się całkiem przyjemnie, wiatr wiał w plecy. Powrót już mniej ciekawy. Dzisiaj wreszcie dzięki słońcu czuć było trochę ciepła, nie to co wczoraj.
Z Gaju dojechałem do Bieślina i Zielenia. Potem drogą asfaltową do Popielewa. Myślałem o pojechaniu do Wylatowa, ale ten wiatr nie zachęcał do dalszej jazdy, więc wróciłem się do Trzemeszna. Stamtąd przez Miaty, Wymysłowo i Kujawki standardową drogą do Gniezna. Dodam jeszcze, że za Wymysłowem znienacka użądliła mnie osa i resztę trasy musiałem pokonywać w bólu :(
Mały wypadzik z kolegą "na" Gołąbki. W pierwszą stronę przez trzy Strzyżewa, Jastrzębowo i Smolary. Z powrotem obok grobu żołnierza napoleońskiego i potem obok leśniczówki przez las na Dębówiec.
Popołudniu wybrałem się rowerem do Wrześni. Trasa przez Żydowo, Jelitowo, Sobiesiernie, Ostrowo Szlacheckie oraz Gutowo Małe. We Wrześni, której praktycznie nie znam, jeździłem na czuja. Udało mi się objechać rynek oraz przejechać się wzdłuż Zalewu Wrzesińskiego. Weekendowych rowerzystów poruszało się od groma. Powrót zaplanowałem przez Nowy Folwark oraz Czerniejewo. Potem standardowo do Gniezna przez Kąpiel, Nidom, Kosmowo i Gębarzewo.
O 19.00 postanowiłem zrobić mały wypad do Duszna na wieżę widokową. Trasa przez Szczytniki Duchowne, Wierzbiczany, Jankowo Dolne, Jastrzębowo, Kruchowo, Wydartowo. Powrót lekko zmienioną trasą - zamiast Jankowa, Strzyżewo Kościelne i Wełnica. Na koniec objazd przez Winiary i miasto. Swój max osiągnąłem dziś na zjeździe z Wydartowa w kierunku Kruchowa.
Mimo jesiennej :P mgły postanowiłem po 22.00 wyjść na przejażdżkę. Niestety po 10km jazdy niefortunnie próbowałem ominąć dziury na krawędzi jezdni i wpadłem w poślizg przy 30km/h po czym niestety straciłem równowagę i przejechałem się bokiem po asfalcie. Jeśli chodzi o szkody, to zakończyło się na lekko stłuczonym boku i obtartym łokciu (na szczęście kurta zapobiegła bardziej dolegliwym uszczerbkom). Szkody na rowerze to obtarta lewa klamkomanetka. Wkurzony na polskie drogi, obdarzając je złożonymi inwektywami postanowiłem zakończyć jazdę i cofnąłem się do domu.
Objazd wokół jeziora Powidzkiego marzył mi się już od dawna. Przeglądając szczegółowo prognozę pogody na ICMie uznałem, że dzisiejszy dzień będzie się świetnie nadawał na taką wycieczkę. Z domu wyjechałem o 10.00. Za pierwszy punkt podróży obrałem Trzemeszno, potem Orchowo przez liczne wioski m.in. Trzemżal, Słowikowo czy Podlesie (gdzie z tego co zauważyłem znajduje się tylko 1 dom :D). W Orchowie podjechałem do centrum wsi obejrzeć kościół oraz urząd gminy. Dalej drogą wojewódzką kierowałem się w kierunku Słupcy. Po drodze mijałem Smolniki Powidzkie, gdzie mogłem skręcić i udać się już w kierunku Powidza. Postanowiłem jednak jechać dalej prosto, przez Anastazewo gdzie mijałem dawną stację kolei wąskotorowej (skręciłem też na moment w drogę prowadzącą podaj do Kleczewa, aby zrobić pamiątkową fotkę przy tablicy Gminy Kleczew (wchodzącej w skład powiatu konińskiego). Po chwili jechałem już z powrotem drogą wojewódzką, a kawałek dalej odbiłem wreszcie w prawo i kierowałem się w kierunku Giewartowa. Tam małe zakupy w GSowskim sklepie i mknąłem dalej, nie wjeżdżając już na plażę w kierunku Polanowa. Tam kilka kilometrów trzeba było przejechać po piaskach, na szczęście nie było jakoś masakrycznie, pewno przez ten deszcz który ostatnio padał. Od Polanowa do Powidza jechałem już asfaltem. W Powidzu wjechałem na moment na dziką plażę, gdzie patrzyłem na kursantów uczących się żeglować przy tamtejszej wakacyjnej szkole żeglarskiej (sam taki kurs kończyłem 5 lat temu). Z Powidza kierowałem się drogą na Witkowo, przy oczyszczalni ścieków zjechałem jednak w leśną drogę, z której wyjechałem w Ruchocinku. Potem Mielżyn, Jaworowo, Czajki, Gorzykowo, Mierzewo, Karsewo, Niechanowo, Goczałkowo i po dłuższej chwili dojechałem do domu. Wieczorem jeszcze pokręciłem się trochę po mieście i przekroczyłem 130km.