Dzisiaj rekreacyjny wyjazd ze znajomymi. Wiadomo, trzeba było się dostosować do tempa większości stąd taka a nie inna średnia. Trasa przez Napoleonowo, Modliszewo, Modliszewko, krajową "5" nad jezioro Głęboczek. Powrót przez Mielno, Nowaszyce, Dębłowo, Świątniki, Mączniki i Zdziechowę.
Dla odmiany postanowiłem dziś pojeździć nieutwardzonymi szlakami. Za cel podróży obrałem miejscowość Gaj. Dojazd przez Las Krzyżówka, gdzie narobiłem sporo kilometrów po drogach leśnych, właściwie to prawie objechałem ten las. Później przejazd koło leśniczówki Stary Dwór, oraz wyrobiska w Ćwierdzinie. Powrót do domu przez Lubochnię i Szczytniki Duchowne.
Od rana cały czas dręczyły mnie jakieś obowiązki. A to trzeba umyć samochody, a to skosić trawę. Czas na rower znalazłem dopiero po 18. Postanowiłem więc powłóczyć się bez celu po okolicy. Tak przez 3,5 godziny jazdy uzbierał się nawet niezły dystans.
Dzisiaj postanowiłem przejechać się do Skorzęcina. W Skoju jak to w Skoju, "ludzi jak mrówków". Chwilę posiedziałem na plaży i ruszyłem w drogę powrotną (zapomniałem wziąć jedzenia i pieniędzy, więc wolałem jechać póki mnie kryzys nie weźmie), w dodatku samemu też się na jakieś dłuższe wojaże nie chce jechać, bo sama jazda jest nudna. Ja walczę z dłużącą się jazdą, a niedzielni rowerzyści walczą z samym sobą :P
W planie miałem podjechać obejrzeć nowo otwartą drogę S5. Ruch na niej na razie znikomy. Niewielu przejezdnych ma pewno zaktualizowane GPSy, albo wolą jechać starą trasą.
Kawałek za domem spotkał mnie deszcz. Mimo wszystko postanowiłem jechać i jak się okazało jechało się naprawdę świetnie. Po południu wiatr ustał i można było bez problemu utrzymywać nieco większą niż zwykle prędkość średnią.