Początkowo miał być ponad 100km wyjazd z Mateuszem. Po porannym przebudzeniu i wyjrzeniu za okno zobaczyłem ciemne chmury. Gdy już się przygotowałem do wyjazdu zaczęło lać. Pogoda ewidentnie nie zachęcała do jazdy więc zrezygnowałem.
Po południu umówiłem się z Micorem na jazdę gdzieś po okolicy. Jak zwykle brakowało pomysłu gdzie jechać, ale ostatecznie postanowiliśmy jechać do Wrześni. Wybraliśmy drogę przez Czerniejewo. We Wrześni Micor zaproponował jazdę na tor XC Małpi Gaj. Nigdy tam nie byłem więc zaaprobowałem tę propozycję. Jazda torem przynosi masę wrażeń, wszystko jest fajnie wyprofilowane i nawet bardzo strome pagórki można pokonywać w miarę bezpiecznie. Zrobiliśmy ze 2 albo 3 kółka i pojechaliśmy na wrzesiński rynek troszkę odpocząć. Tam przerwa na lody i ruszyliśmy w drogę powrotną. Tym razem przez Grzybowo i Niechanowo.
Wyjechałem rowerem bez konkretnego celu. Dojeżdżając do rogatek miasta myślałem już o Skorzęcinie, aż w głowie zaświtała mi myśl... a może Wenecja? :) Rowerem nie byłem tam już kupę czasu. Myśli przeszły szybko w czyny i po chwili mknąłem już w dobrze znanym kierunku na Jastrzębowo i Gołąbki. Nie będę wymieniać wszystkich wiosek po drodze, w każdym razie jadąc prosto przed siebie, z korzystnym wiatrem szybko znalazłem się już w Gąsawie, skąd już rzut beretem do znanemu wszystkim Biskupina. Tam dziś tylko jedna fotka.
Kręcę dalej i dojeżdżam do celu dzisiejszej wycieczki.
Na dzień dobry przepuszczam pociąg (film można obejrzeć w Full HD).
Rzut okiem na ruiny zamku, gdzie Wenecki Diabeł straszy :)
Obok znajduje się Muzeum Kolei Wąskotorowej.
Stacja kolejki kursującej na trasie Gąsawa-Żnin.
Mały podjazd.
Powrót wyznaczyłem sobie przez Chomiążę Szlachęcką i Gąsawkę. Po drodze mijam młyn wodny.
Panorama Chomiąży Szlacheckiej.
Kościół pw. św. Jana Chrzciciela w Chomiąży Szlacheckiej.
Jezioro Oćwieckie w Gąsawce.
Nowy asfalt z Gąsawki do Gołąbek.
W Gołąbkach wreszcie ruszył sezon. Cały sprzęt wodny został zainstalowany na plaży, a nad bezpieczeństwem kąpiacych czuwa ratownik.
Dawno nie jeździłem po Puszczy Zielonce, więc korzystając z możliwości jazdy w grupie wybraliśmy się dziś właśnie w tamte rejony, robiąc mały objazd śródleśnych miejscowości. Najpierw szosą do Kiszkowa. Bocian w Owieczkach.
W Kiszkowie krótka przerwa przy obszarze Natura 2000 "Stawy Kiszkowskie".
Parę kilometrów asfaltem i jesteśmy w Dąbrówce Kościelnej.
Następnie zalesionymi terenami Puszczy Zielonki docieramy do osady Zielonka.
Leśnymi duktami.
Nieopodal Mielna Pan Jurek postanawia wrócić do domu z powodu nasilającego się bólu nogi. Dalszą trasę pokonuję razem z Mateuszem. Jedziemy na Dziewiczą Górę.
Słynny "killer" :)
Wyjeżdżamy z lasu w Kicinie i dalej jedziemy przez Mielno i Wierzonkę. W Karłowicach odbijamy w prawo na Kowalskie. Jezioro Kowalskie.
Tama na Jeziorze Kowalskim w Jerzykowie.
Dalsza trasa biegnie terenem przez obszar Parku Krajobrazowego Promno i dalej wzdłuż S5 do Gniezna. Od pewnego momentu zaczynały nas otaczać ciemne chmury burzowe. Całą drogę mieliśmy jednak jakieś niebywałe szczęście gdyż deszcz zawsze przechodził albo przed nami albo gdzieś z boku. Mimo to trochę przemokliśmy, gdyż asfalt świeżo po ulewie był nasiąknięty wodą, która chlapała na nas spod kół. Dopiero w Gnieźnie, z 3km przed domem dogoniła mnie burzowa chmura, ale jakoś udało się dojechać przy umiarkowanym opadzie.
Po południu wypad rowerem z Panem Jurkiem i Mateuszem. Jak zwykle brakowało pomysłu gdzie jechać, więc ruszyliśmy przed siebie i wyjechaliśmy na Dębówcu. Następnie przez Strzyżewo Paczkowe do Jastrzębowa, gdzie spotkaliśmy wracającego z Doliny Gąsawki Sebastiana. W czwórkę ruszyliśmy do Trzemeszna. Na miejscu Sebastian pokazał nam fajne singletracki i przystań nad Jeziorem Popielewskim. Całą grupą dojechaliśmy do skraju lasu w Miatach. Po krótkiej pogawędce pożegnaliśmy się i Sebastian pojechał do Trzemeszna, my do Gniezna, przez Krzyżówkę, Lubochnię i Szczytniki Duchowne.
Z racji braku większej ilości chętnych na wyjazd do Chodzieży wybraliśmy się w okrojonym składzie: Jerzyp1956 oraz ja. O 6.22 wyjazd PKP. O 9.15 wysiadamy na stacji Ostrówki k/Chodzieży skąd najpierw leśnymi drogami udajemy się na chodzieski stok narciarski z panoramą na miasto.
Udało się wyhaczyć nawet Yeti :)
Zjeżdżamy w dół stoku narciarskiego do miasta, po drodze zahaczając o promenadę wokół Jeziora Chodzieskiego.
Krótki przejazd przez Chodzież i wjeżdżamy do lasu, gdzie czeka na nas wspinaczka na Gontyniec. Warunki jezdne w lesie koszmarne. Mimo opadów w ostatnich dniach wszędzie tylko piach, piach i jeszcze raz komary :D
Tak wyglądała duża część terenowej jazdy.
Na Gontyńcu (192 m n.p.m.). Niestety szczyt zalesiony, więc nie można było podziwiać widoków.
Jedziemy dalej w kierunku doliny Noteci.
W lesie za Oleśnicą.
Noteć koło Milcza.
Zbocza w dolinie Noteci o dużych deniwelacjach.
Pomnik pomordowanych Polaków w czasie IIWŚ.
Z doliny podjeżdżamy w "góry" do Rzadkowa.
W lesie przed Miasteczkiem Krajeńskim znów mamy do czynienia z trudnymi warunkami terenowymi. Jedziemy kilka kilometrów przez las, a tu się okazuje że droga nagle się kończy, mimo tego że widnieje na mapie. Nie można się na chwilę zatrzymać, bo od razu atakują setki komarów. Po kilkunastominutowym błądzeniu udaje się znaleźć alternatywną drogą i zjeżdżamy w dół pokonując 120 metrową różnicę wysokości.
Z Miasteczka Krajeńskiego przez Brzostowo do Wolska, skąd roztacza się piękny widok na Dolinę Noteci.
Nowy sposób segregacji odpadów w Wolsku :D
Zjazd na dół kocimi łbami.
Drogą w dolinie Noteci przez Białośliwie i Osiek nad Notecią omijamy Dębową Górę.
Stawy hodowlane w Żuławce.
Dalej już nudniejsza, płaska trasa, głównie polami do Wapna. Gdzie robimy przerwę na ciepły posiłek.
W południe z Kubą krótki asfaltowy rowerowy wypad do Czerniejewa przez Gębarzewo, Nidom, Kąpiel. W Czerniejewie przerwa na lody. Powrót przez Pawłowo i Mnichowo gdzie spotkaliśmy podążającego pieszo Micora. Coś ostatnio nie mogę się wyrobić z czasem na dłuższe kręcenie :(