Niedziela, 8 września 2013
Wyjazd większą ekipą w niedzielne południe do Lasów Czerniejewskich. Postanowiliśmy przejechać większą część żółtym szlakiem rowerowym Challenge MTB. Z Wenecji ruszyliśmy do Mnichowa, następnie polnymi drogami do Baranowa i Leśniewa. Później skrajem Lasów Czerniejewskich wzdłuż drogi S5 natrafiliśmy na zaoraną drogę. Jakim trzeba być człowiekiem, żeby zrobić coś takiego?

Zaorany szlak rowerowy
© marcingt
Jakoś udało się przejechać bokiem przy rosnącej kukurydzy i wróciliśmy z powrotem na polną drogę.
Ujechaliśmy kawałek i Pan Jurek wyłożył się na piachu. Na szczęście lądowanie było miękkie :)

Pan Jurek sobie odpoczywa w polu
© marcingt
Dalej przez Przyborowo i Przyborówko do Wierzyc. Po czym wjeżdżamy z powrotem do Lasu i docieramy do osady Bure.

Przed chatą w osadzie Bure
© marcingt
Stamtąd leśnymi duktami nad Jeziora Babskie do Jezierc.

Nad Jeziorami Babskimi
© marcingt
Przez Wagowo wróciliśmy się jeszcze raz do Wierzyc - na smaczny obiad w tutejszej restauracji.

Przed restauracją w Wierzycach
© marcingt
Powrót ponownie przez Lasy Czerniejewskie do Pawłowa. Następnie polami przez Gębarzewko, Kokoszki i Pustachowę do Gniezna.
DST 61.94km
Czas 03:08
VAVG 19.77km/h
Piątek, 6 września 2013
Do i z pracy. Popołudniu z Piotrem na Kujawki, potem dojechał Łukasz. Przejechaliśmy pętlę po mieście i do domu.
DST 47.27km
Czas 02:22
VAVG 19.97km/h
Czwartek, 5 września 2013
Objazd po pracy, po licznych wioskach gminy Niechanowo m.in. Kędzierzyn, Nowa Wieś Niechanowska, Trzuskołoń no i same Niechanowo. W okolicach Miroszki jakiś pacan za kierownicą kombajnu (do kukurydzy zdaje się) zajechał mi drogę zastawiając całą szerokość jezdni, skutkiem czego musiałem ratować się zjeżdżając na pobocze i jakoś tak niefortunnie uciekło mi przednie koło, przez co nie opanowałem GTka i zaliczyłem porządnego szlifa. Rower wyszedł bez szwanku natomiast ja ucierpiałem dość znacznie (cały się poobdzierałem), myślałem normalnie że nie dam rady dojechać o własnych siłach do domu. Debil się nawet nie zatrzymał mimo, że musiał widzieć jak się wypier***am. W parę minut udało się pozbierać i dojechałem i tak w miarę sprawnie.
DST 42.00km
Czas 01:46
VAVG 23.77km/h
Środa, 4 września 2013
DST 20.55km
Czas 01:05
VAVG 18.97km/h
Miała być spokojna jazda po okolicy a wyszło jak zwykle ;) Wraz z Kubą i Micorem spotkaliśmy się tradycyjnie na Wenecji. Znów nie było pomysłu na jazdę, ale w końcu Kuba zdaje się zaproponował Wrześnię. W międzyczasie puścił eskę do Uziela, że będziemy za godzinkę na wrzesińskim rynku. Do Wrześni dojechaliśmy przez szereg wiosek, mniej więcej wzdłuż DK15. We Wrześni Uziel zaproponował rundę przez miasto. Objechaliśmy zalew i udaliśmy się na tor XC "małpi gaj". Z Micorem objechaliśmy go dwukrotnie. Następnie pojechaliśmy za autostradę A2 na spotkanie z Bobiko. Wtedy też odłączył się od nas Uziel. Razem z Bobiko objazd podwrzesińskich wiosek i powrót na wylotówkę na Czerniejewo. Tam też rozstajemy się z naszym wrzesińskim kompanem i sami gnamy na Gniezno. W Czerniejewie jeszcze krótki postój przed Biedrą i przez Kąpiel, Nidom docieramy do Gniezna. Strasznie zimne są noce!

Zalew Wrzesiński
© marcingt
DST 83.27km
Czas 03:46
VAVG 22.11km/h
Niedziela, 1 września 2013
DST 23.79km
Czas 01:19
VAVG 18.07km/h
Sobota, 31 sierpnia 2013
Kategoria >100
Z Dawidem wybraliśmy się dziś do stolicy naszego pięknego województwa. Wyruszyliśmy w godzinach przedpołudniowych. W Czerniejewie trzeba było się nieco doposażyć w żywność. Następnie przez Wierzyce do Pobiedzisk.

Dawid w trasie przed Wierzycami
© marcingt
Jazdę utrudniał nam w pierwszą stronę wiejący z zachodu wiatr. Z Pobiedzisk na Promno, następnie Biskupice-Uzarzewo-Kobylnica-Swarzędz. W miarę zbliżania się do Poznania mijaliśmy coraz więcej rowerzystów na coraz fajniejszych maszynach m.in. koleś na fullu Cannondale'a z amorem Lefty i osprzętem Sram X.0 ;)

Jezioro Swarzędzkie
© marcingt
Stamtąd drogą rowerową na Poznańską Maltę. Przejechaliśmy pół okrążenia i postanowiliśmy odwiedzić centrum, a konkretnie poznański rynek.

Kolumna motocyklistów na ulicach Poznania
© marcingt
Na rynku pełno ludu, trzeba było zejść z roweru. Na ławeczce zrobiliśmy sobie przerwę na posilenie się.

Jelcz 043 czyli popularny "Ogórek"
© marcingt

Poznański rynek z wieżą ratuszową w tle
© marcingt
Następnie ulicą Półwiejską pod Stary Browar, mijając po drodze Starego Marycha.

Stary Marych w Poznaniu
© marcingt
Kółko przez Śródmieście i wzdłuż Warty dojechaliśmy na Lechicką.

Warta, Most Lecha i komin EC Poznań Karolin o wysokości ponad 200m
© marcingt
Przeprawa mostem Lecha, kawałek Bałtycką i skręciliśmy na Koziegłowy. Dalej już przez Kicin do Wierzonki. Chcieliśmy odwiedzić
Grigora, ale akurat nie było go w domu.
Z Wierzonki przez duużo wiosek i Puszczę Zielonkę kierowaliśmy się w stronę Gniezna. Wcześniej zgadałem się z Panem Jurkiem, żeby po nas wyjechał. Spotkaliśmy się w Rybitwach.

Micor sobie jedzie
© marcingt

Pan Jurek sobie jedzie
© marcingt

Takie tam zjazdy ze skarpy przy drodze w Dziekanowicach
© marcingt
Do Gniezna tak jak zwykle, ścieżką rowerową wzdłuż starej DK5 do Łubowa, następnie serwisówką S5.
Kończąc dzisiejszą wycieczką miesiąc sierpień pobiłem swój rekord ilości kilometrów przejechanych w ciągu miesiąca. Na chwilę obecną wynosi 1971,36 km. Trochę do 2000km zabrakło, ale na siłę i bez celu niczego nie miałem zamiaru dokręcać. Liczy się wyłącznie fun z jady :)
DST 140.36km
Czas 06:43
VAVG 20.90km/h
Piątek, 30 sierpnia 2013
Do południa rowerem załatwić sprawy na mieście.
Po południu, razem z Jurkiem i Dawidem wybraliśmy się nowym zielonym szlakiem MTB do Lasów Królewskich. Najpierw pojechaliśmy drogą na Strzyżewo Kościelne, by we wsi Orchoł skręcić w kierunku Dębówca, jadąc wzdłuż ciągnącego się w rynnie jeziornej Jeziora Piotrowskiego. Po wjechaniu do lasu coś mnie podkusiło żeby zjechać z rowerowego zielonego i wjechać na pieszy. Po przejechaniu kilometra droga się skończyła. Ujechaliśmy kawałek w tych pokrzywach i trzeba było się jednak stamtąd ewakuować, bo nie widać było szans na to, że ta dżungla się kończy. Nogi całe poparzone, ale co tam :)

Zielony, pieszy szlak w fatalnym stanie
© marcingt
Zjechaliśmy z powrotem na rowerowy zielony i kontynuowaliśmy jazdę przez las nieco piaszczystymi duktami. Przejechaliśmy obok Jeziora Ławiczno oraz Jeziora Biskupiec, następnie przeprawiliśmy się przez mostek nad rzeką Wełną.

Mostek na rzece Wełna w Lasach Królewskich
© marcingt

GT na mostku nad Wełną
© marcingt
Ujechawszy kawałek znaleźliśmy się nad Jeziorem Głęboczek.

Jezioro Głęboczek nieopodal Mielna w Lasach Królewskich
© marcingt
Następnie do Mielna, gdzie robimy przerwę pod sklepem i jedziemy pod kaplicę nad Jeziorem Mielno.

Kaplica-rotunda Wendorffów w Mielnie
© marcingt
Po zatrzymaniu się zauważyłem, że moje opony (i niektóre inne elementy roweru) przybrały jakiś dziwny brązowy kolor. Nie muszę chyba pisać szczegółowo od czego... w każdym razie miałem potem w domu duuużo roboty z wyczyszczeniem roweru na błysk. Jazda po trawniku to jednak taki sam ryzyk-fizyk jak spacer po polach ryżowych w Kambodży.
Następnie postanowiliśmy kierować się w stronę domu, jadąc cały czas zielonym rowerowym - przez Nowaszyce, Dębłowo Królewskie i drogą polną do Zdziechowy. Następnie szosą na Gniezno.

Pan Jurek i Dawid sobie jadą
© marcingt
DST 66.84km
Czas 03:11
VAVG 21.00km/h
Czwartek, 29 sierpnia 2013
Z Panem Jurkiem i Dawidem trasą Gniezno-Braciszewo-Obora-Obórka-Zdziechowa-Modliszewo-Pyszczyn-Gniezno. Na koniec parę kółek po Wenecji i domu.
DST 41.06km
Czas 01:52
VAVG 22.00km/h